Drogi Czytelniku – pewnie się zastanawiasz, dlaczego akurat taki tytuł nadałem swojemu blogowi i jestem Ci z tego powodu winny pewne wyjaśnienie. Kiedy zakładałem bloga musiałem coś podać jako jego tytuł, a że chcę pisać o wszystkim co mnie trapi roboczy tytuł „groch z kapustą” wydawał mi się najlepszym wyborem. Po chwili zastanowienia zdecydowałem się jednak na „Sanacja, Rowery i Znaki Drogowe”, bo tych trzech tematów będę się chyba najczęściej trzymał. Zacznę od tak zwanej „Sanacji” – czyli ogólnie rzecz biorąc ekipy rządzącej Polską od 1926 do 1939 roku.
Jesteśmy chyba jedynym narodem na świecie, który świętuje klęski a nie zwycięstwa. Świętujemy 1 września ku pamięci agresji niemieckiej we wrześniu 1939 roku, podczas której nasza armia została całkowicie rozbita i pozbawiona realnego dowodzenia w ciągu dwóch tygodni (dalsza walka to już tylko bohaterstwo pojedyńczych oddziałów, ich żołnierzy i dowódców). Świętujemy 17 września ku czci wkroczenia Sowietów na kresy wschodnie, co się skończyło deportacjami, Katyniem i praktycznie całkowitym wyeliminowaniem polskości z terenów na wschód od Buga. Świętujemy 3 maja ku czci Konstytucji, którą uchwalono, ale tak na prawdę nigdy nie weszła w życie a państwo, którego ustrój miała opisywać zaraz zostało rozgrabione przez sąsiadów.
Najgorsze w tym świętowaniu klęsk jest narzekanie na wszystko i wszystkich w czasie, kiedy się one dokonywały, a nie na nas samych (naszych przodków, którzy wtedy żyli i wpływali na państwo i naród). Ja osobiście największy żal mam do tak zwanej SANACJI, które poprzez swoją politykę zagraniczną doprowadziła do klęski wrześniowej 1939 i wszystkich następnych tragicznych dla naszego Narodu wydarzeń. Można powiedzieć, że ta klęska wrześniowa trwa do dzisiaj!!! W blogu tym oprócz rowerów i znaków drogowych zamierzam osobiście dla własnego wewnętrznego spokoju rozliczyć rządy sanacyjne z pozycji, która nie ma nic wspólnego z komunistyczną propagandową nagonką na okres międzywojnia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz