11.03.2012

Fatigue Syndrom


Ludzkość choruje na bezpieczeństwo. Po tysiącleciach burzliwego rozwoju obfitującego w wojny, zarazy, powodzie, podboje, wyprawy, odkrycia i zdobycze na początku XXI wieku wszyscy pragną wszechobecnego bezpieczeństwa. Po setkach pokoleń wojowników, imperatorów, odkrywców, powstańców, rebeliantów i geniuszy mamy obecnie pokolenie urzędników urządzające świat za pomocą kolejnych rozporządzeń w coraz bardziej bezpieczny sposób w którym nie ma już miejsca dla wybitnych osobowości.
Wsiadając do samochodu, który jeszcze 80 lat temu był urządzeniem bardzo prymitywnym, a co za tym idzie zawodnym i niebezpiecznym obecnie mamy do czynienia z pasami bezpieczeństwa, poduszkami powietrznymi, wzmocnieniami drzwi, włączonymi światłami mijania, ograniczeniami prędkości, badaniami techniczne itp. W razie awarii, czy wypadku nie musimy się już martwić, czy ktoś nas w ciągu najbliższych kilkunastu lub kilkudziesięciu godzin znajdzie, pomoże lub uratuje bo wystarczy wyjąć z kieszeni telefon komórkowy bądź użyć CB - radio a odpowiednie służby pojawią się błyskawicznie. Jeżeli komuś po mimo wszystkich tych udogodnień podróż samochodem wydaje się za bardzo ryzykowna może skorzystać z kolei lub z najbezpieczniejszego środka lokomocji jakim jest samolot.
Wszelkiego rodzaju klęski żywiołowe, susza bądź nieurodzaj będące w dawnych czasach głównym powodem rozwoju zapobiegliwości, myślenia daleko na przód oraz przygotowywania się do ewentualnej katastrofy nie budzą już takiej grozy. Z jednej strony wszędzie jesteśmy otoczeni przez firmy ubezpieczeniowe oferujące polisy na najróżniejsze przypadłości mogące nas w życiu spotkać z tak zwanymi ubezpieczeniami na  życie włącznie. Z drugiej strony całe nasze otoczenie jest ciągle monitorowane, przez czujniki meteorologiczne, chemiczne, fizyczne o satelitach stale fotografujących powierzchnię Ziemi nie wspominając.
Dreszcz emocji przy poznawaniu nowego został bezpowrotnie zniszczony gdyż każde urządzenie, substancja, czy wyrób muszą przejść skomplikowaną procedurę nim uzyskają atest lub znak bezpieczeństwa B i zostaną dopuszczone do obrotu. Można tylko pozazdrościć dawnym zdobywcom i odkrywcom ich wolności bo dzisiaj nim cokolwiek się zdobędzie lub odkryje trzeba mieć w ręku cały plik uprawnień, pozwoleń patentów, kart i licencji.
Niebezpieczny świat w którym żyli nasi przodkowie, choć może na pierwszy rzut oka wydać się brutalny i drastyczny miał jedną niezaprzeczalną zaletę - zmuszał do działania. Jeżeli byłeś pracowity, przewidujący, zapobiegliwy i oszczędny miałeś o wiele większą szansę przeżycia niż jakiś nierób, pijak, łazęga czy inny niebieski ptak. W tym niebezpiecznym świecie codziennie trwał najzwyczajniejszy wielokryterialny dobór naturalny i ludzkość się rozwijała. Dzisiaj doszliśmy do etapu w którym praktycznie rzecz biorąc wszystko jest bezpieczne, sprawdzone i uporządkowane. Nawet choroby dziesiątkujące niegdyś ludność całych kontynentów są obecnie uleczalne a jak by tego było mało można nawet się na większość z nich zaszczepić. Poczucie wszechstronnego bezpieczeństwa zwalnia ludzi z myślenia, bo w bezpiecznym świecie bezmyślność nie grozi  głodem, chorobą, kalectwem czy śmiercią.  Patrząc na cała sprawę z perspektywy kilku bądź kilkunastu tysięcy lat można z powodzeniem stwierdzić, że ludzkość pozbawiona motywacji do myślenia zdegeneruje się i po milionie lat panowania na Ziemi wróci na drzewa. „Na szczęście” dla rodzaju ludzkiego co jakiś czas pojawią się zjawiska nieprzewidywalne i niebezpieczne, które burzą dotychczasowy porządek i część ludzi znowu zaczyna myśleć samodzielnie o swojej przyszłości.
Fatigue Syndrom jest to choroba, która polega na tym, że czujemy się potwornie zmęczeni pomimo tego, że nic nie robiliśmy. Brzmi to może trochę komicznie ale dla osoby chorej na Fatigue Syndrom to wcale nie jest śmieszne, że przez najwyżej dwa dni w tygodniu może normalnie żyć, a przez resztę tygodnia czuje się potwornie zmęczona. Można sobie tylko wyobrazić jak ciężko w takim wypadku wytłumaczyć lekarzowi, że coś z nami jest na prawdę nie tak.
Fatigue Syndrom stał się na tyle częstym zjawiskiem, że w niektórych prowincjach Kanady został już oficjalnie wpisany do rejestru chorób i dostaje się na niego normalne zwolnienie lekarskie. Naukowcy rzucili się od razu do badania tej jednostki chorobowej bo jest oczywiste, że ten który wyjaśni jej mechanizm jako pierwszy ma Nobla w kieszeni. Póki co badania trwają, chorzy czują się potwornie zmęczeni przez większą część tygodnia choć nic nie robią, a nieoficjalnie się przebąkuje, że przyczyną choroby są szczepionki, a raczej to co z nich w człowieku po kilkunastu latach pozostaje. Ludzie coraz częściej są faszerowani i sami się faszerują coraz większą ilością szczepionek ale nic nie pozostaje bez śladu w naszym organizmie.
Okazuje się, że natura nie lubi sztuczności i zawsze prędzej czy później znajdzie jakieś wyjście z ewolucyjnego zastoju serwując ludziom kolejny kataklizm bądź chorobę. Pomimo globalnego dążenia do bezpieczeństwa za wszelką cenę myślę, że myślenie ma ogromną przyszłość. Ewolucyjny wyścig wygrają jednostki nieszablonowe, myślące samodzielnie i pomysłowe, które na przykład nie dadzą się na coś tam zaszczepić lub nie będą jak wszyscy pić witamin codziennie rano. Ziemia zna już takie przypadki kiedy cały gatunek przetrwał dzięki kilku niestereotypowym osobnikom. Dobrym przykładem są żółwie jednej z wysp Pacyfiku, gdzie pewnego lata krótki pożar strawił całe trawiaste poszycie na lądzie. Żółwie, które przetrwały pożar miały problem z jedzeniem, którego nie było. Przeżyły tylko osobniki, które posiadały bardziej niż reszta wygiętą przy głowie skorupę i dzięki temu mogły jeść zielone liście niskich drzew. Dzisiaj wszystkie żółwie na tej wyspie mają tak głęboko wygiętą skorupę.
Mój kolega zaszczepił się w tym roku przeciw grypie i bardzo sobie chwali tą szczepionkę, wygląda bardzo zdrowo i trudno jest go zmęczyć. Często podciągając nosem lejący się katar zazdroszczę mu tej nabytej dzięki szczepionce odporności ale tak sobie myślę, że po mimo wszystko ja się chyba nie zaszczepię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz