Ludzkość choruje na
bezpieczeństwo. Po tysiącleciach burzliwego rozwoju obfitującego w wojny,
zarazy, powodzie, podboje, wyprawy, odkrycia i zdobycze na początku XXI wieku
wszyscy pragną wszechobecnego bezpieczeństwa. Po setkach pokoleń wojowników,
imperatorów, odkrywców, powstańców, rebeliantów i geniuszy mamy obecnie
pokolenie urzędników urządzające świat za pomocą kolejnych rozporządzeń w coraz
bardziej bezpieczny sposób w którym nie ma już miejsca dla wybitnych
osobowości.
Wsiadając do samochodu, który
jeszcze 80 lat temu był urządzeniem bardzo prymitywnym, a co za tym idzie
zawodnym i niebezpiecznym obecnie mamy do czynienia z pasami bezpieczeństwa,
poduszkami powietrznymi, wzmocnieniami drzwi, włączonymi światłami mijania,
ograniczeniami prędkości, badaniami techniczne itp. W razie awarii, czy wypadku
nie musimy się już martwić, czy ktoś nas w ciągu najbliższych kilkunastu lub
kilkudziesięciu godzin znajdzie, pomoże lub uratuje bo wystarczy wyjąć z
kieszeni telefon komórkowy bądź użyć CB - radio a odpowiednie służby pojawią
się błyskawicznie. Jeżeli komuś po mimo wszystkich tych udogodnień podróż
samochodem wydaje się za bardzo ryzykowna może skorzystać z kolei lub z
najbezpieczniejszego środka lokomocji jakim jest samolot.
Wszelkiego rodzaju klęski
żywiołowe, susza bądź nieurodzaj będące w dawnych czasach głównym powodem
rozwoju zapobiegliwości, myślenia daleko na przód oraz przygotowywania się do
ewentualnej katastrofy nie budzą już takiej grozy. Z jednej strony wszędzie
jesteśmy otoczeni przez firmy ubezpieczeniowe oferujące polisy na najróżniejsze
przypadłości mogące nas w życiu spotkać z tak zwanymi ubezpieczeniami na życie włącznie. Z drugiej strony całe nasze
otoczenie jest ciągle monitorowane, przez czujniki meteorologiczne, chemiczne,
fizyczne o satelitach stale fotografujących powierzchnię Ziemi nie wspominając.
Dreszcz emocji przy poznawaniu
nowego został bezpowrotnie zniszczony gdyż każde urządzenie, substancja, czy
wyrób muszą przejść skomplikowaną procedurę nim uzyskają atest lub znak
bezpieczeństwa B i zostaną dopuszczone do obrotu. Można tylko pozazdrościć
dawnym zdobywcom i odkrywcom ich wolności bo dzisiaj nim cokolwiek się
zdobędzie lub odkryje trzeba mieć w ręku cały plik uprawnień, pozwoleń
patentów, kart i licencji.
Niebezpieczny świat w którym żyli
nasi przodkowie, choć może na pierwszy rzut oka wydać się brutalny i drastyczny
miał jedną niezaprzeczalną zaletę - zmuszał do działania. Jeżeli byłeś
pracowity, przewidujący, zapobiegliwy i oszczędny miałeś o wiele większą szansę
przeżycia niż jakiś nierób, pijak, łazęga czy inny niebieski ptak. W tym
niebezpiecznym świecie codziennie trwał najzwyczajniejszy wielokryterialny
dobór naturalny i ludzkość się rozwijała. Dzisiaj doszliśmy do etapu w którym
praktycznie rzecz biorąc wszystko jest bezpieczne, sprawdzone i uporządkowane.
Nawet choroby dziesiątkujące niegdyś ludność całych kontynentów są obecnie
uleczalne a jak by tego było mało można nawet się na większość z nich
zaszczepić. Poczucie wszechstronnego bezpieczeństwa zwalnia ludzi z myślenia,
bo w bezpiecznym świecie bezmyślność nie grozi
głodem, chorobą, kalectwem czy śmiercią.
Patrząc na cała sprawę z perspektywy kilku bądź kilkunastu tysięcy lat
można z powodzeniem stwierdzić, że ludzkość pozbawiona motywacji do myślenia
zdegeneruje się i po milionie lat panowania na Ziemi wróci na drzewa. „Na
szczęście” dla rodzaju ludzkiego co jakiś czas pojawią się zjawiska
nieprzewidywalne i niebezpieczne, które burzą dotychczasowy porządek i część
ludzi znowu zaczyna myśleć samodzielnie o swojej przyszłości.
Fatigue Syndrom jest to choroba,
która polega na tym, że czujemy się potwornie zmęczeni pomimo tego, że nic nie
robiliśmy. Brzmi to może trochę komicznie ale dla osoby chorej na Fatigue
Syndrom to wcale nie jest śmieszne, że przez najwyżej dwa dni w tygodniu może
normalnie żyć, a przez resztę tygodnia czuje się potwornie zmęczona. Można
sobie tylko wyobrazić jak ciężko w takim wypadku wytłumaczyć lekarzowi, że coś
z nami jest na prawdę nie tak.
Fatigue Syndrom stał się na tyle
częstym zjawiskiem, że w niektórych prowincjach Kanady został już oficjalnie
wpisany do rejestru chorób i dostaje się na niego normalne zwolnienie
lekarskie. Naukowcy rzucili się od razu do badania tej jednostki chorobowej bo
jest oczywiste, że ten który wyjaśni jej mechanizm jako pierwszy ma Nobla w
kieszeni. Póki co badania trwają, chorzy czują się potwornie zmęczeni przez
większą część tygodnia choć nic nie robią, a nieoficjalnie się przebąkuje, że
przyczyną choroby są szczepionki, a raczej to co z nich w człowieku po
kilkunastu latach pozostaje. Ludzie coraz częściej są faszerowani i sami się
faszerują coraz większą ilością szczepionek ale nic nie pozostaje bez śladu w
naszym organizmie.
Okazuje się, że natura nie lubi
sztuczności i zawsze prędzej czy później znajdzie jakieś wyjście z ewolucyjnego
zastoju serwując ludziom kolejny kataklizm bądź chorobę. Pomimo globalnego
dążenia do bezpieczeństwa za wszelką cenę myślę, że myślenie ma ogromną
przyszłość. Ewolucyjny wyścig wygrają jednostki nieszablonowe, myślące
samodzielnie i pomysłowe, które na przykład nie dadzą się na coś tam zaszczepić
lub nie będą jak wszyscy pić witamin codziennie rano. Ziemia zna już takie
przypadki kiedy cały gatunek przetrwał dzięki kilku niestereotypowym osobnikom.
Dobrym przykładem są żółwie jednej z wysp Pacyfiku, gdzie pewnego lata krótki
pożar strawił całe trawiaste poszycie na lądzie. Żółwie, które przetrwały pożar
miały problem z jedzeniem, którego nie było. Przeżyły tylko osobniki, które
posiadały bardziej niż reszta wygiętą przy głowie skorupę i dzięki temu mogły
jeść zielone liście niskich drzew. Dzisiaj wszystkie żółwie na tej wyspie mają
tak głęboko wygiętą skorupę.
Mój kolega zaszczepił się w tym
roku przeciw grypie i bardzo sobie chwali tą szczepionkę, wygląda bardzo zdrowo
i trudno jest go zmęczyć. Często podciągając nosem lejący się katar zazdroszczę
mu tej nabytej dzięki szczepionce odporności ale tak sobie myślę, że po mimo
wszystko ja się chyba nie zaszczepię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz