RCMP (Royal Canadian Mountain Police) obchodzi w tym roku swoje 92
urodziny (chociaż jej tradycja sięga do roku 1868). Kanadyjska Policja nazywana
potocznie „Królewską Konną”, znana jest na całym świecie ze swoich bardzo
charakterystycznych mundurów. Funkcjonariusz ubrany w ciasno przylegający do
ciała czerwony kubrak rodem z wojen napoleońskich, szerokie ciemne bryczesy a
na głowie dumnie noszący okrągły jasny beżowy kapelusz z szerokim płaskim
rondem kojarzy się jednoznacznie z Kanadą. Tradycyjnie umundurowanych
policjantów trudno już dzisiaj spotkać na przysłowiowej kanadyjskiej ulicy, a
jedynym miejscem gdzie się jeszcze ich widuje są lotniska, na których ku
uciesze rzesz turystów powoli przechadzają się posterunkowi równomiernie
stukając o posadzkę wyglansowanymi oficerkami. Rozległość Kanady i
niedostępność dużej części jej terytorium sprawiły, że po mimo olbrzymiego
sentymentu do koni w połowie XX wieku policja konna przesiadła się na
samochody, a czerwone widowiskowe mundury zastąpiły bardziej praktyczne i o
wiele łatwiejsze w utrzymaniu niebiesko-granatowe uniformy.
Zmiana wizerunku zewnętrznego w
niczym nie wpłynęła na szacunek jakim się cieszy w społeczeństwie RCMP bo to
nie mundury, a sposób służenia ludziom tworzy wizerunek policji. Jadący po drodze
biały radiowóz z niebieskim oznakowaniem po bokach oraz niewielkim piktogramem
jeźdźca na koniu jest synonimem bezpieczeństwa i porządku publicznego. Policja
to w Kanadzie prawo, które ściga przestępców, a chroni normalnych obywateli.
Praworządność zaczyna się od prawidłowego parkowania samochodu, a przekroczenie
dopuszczalnej prędkości o 20 km/h jest traktowane tak samo poważnie jak napad
na sklep z bronią w ręku. Kiedy funkcjonariusz RCMP „wlepia” nam najzwyklejszy
mandat nie ma mowy o tłumaczeniu się, że babcia jest chora i się do niej
właśnie spieszyliśmy a właściwie to może by tak całą sprawę załatwić od ręki
bez jakiegoś tam wypisywania druczków. Można mieć inne zdanie na temat tego co
zaszło i że to nie my wymusiliśmy pierwszeństwo tylko ten drugi, ale w trakcie
wykonywania czynności służbowych nikt z policją nie dyskutuje. Po fakcie można
dochodzić swoich praw w sądzie który rozpatrzy nasz pozew szybko, sprawnie a co
najważniejsze uczciwie i „zdrowo-rozsądkowo”.
Surowość działania policji
znajduje w Kanadzie pełne poparcie społeczne. Bezwzględne ściganie przestępców
i brak pobłażania wobec wszelkich chuligańskich wybryków nie przeszkadza wolnym
uczciwym obywatelom przez całe życie nigdy nie zostać nawet poproszonym o
okazanie dowodu tożsamości, którym w Kanadzie jest przeważnie najzwyklejsze
prawo jazdy.
Dla RCMP każde wezwanie jest tak
samo ważne, a całą resztę czy było ono zasadne czy nie wyjaśnia się już na
miejscu. Wezwanie policji wiąże się z automatycznym przyjazdem pogotowia ratunkowego
i straży pożarnej, tak że wszelka ewentualna pomoc obojętnie jakiego rodzaju
zostanie nam udzielona najszybciej jak to tylko możliwe. Na miejscu może się
okazać, że całe zamieszanie jest spowodowane przez małego kotka, który wlazł na
czubek drzewa a teraz boi się zejść, a jego leciwa właścicielka cała
sparaliżowana strachem stoi pod tym drzewem i płacze. W takiej sytuacji,
strażacy grzecznie zdejmą babci kotka, policja spisze odpowiedni protokół, a
lekarz pogotowia zbada babuleńkę czy się jej coś z tych nerwów nie stało. W
przypadku braku odpowiedniej polisy ubezpieczeniowej rachunek za bezzasadne
wezwanie policji przysłany kilka dni później może być powodem jeszcze większego
niż feralnego wieczoru płaczu wiekowej właścicielki kotka.
Mrożące krew w żyłach policyjne
akcje można praktycznie rzecz biorąc oglądać tylko co tydzień w specjalnym
programie telewizyjnym, w którym są pokazywane urywki filmów video nagranych
przez funkcjonariuszy w trakcie działania. Niektóre sceny przypominają te z
filmów „Brudny Harry” kiedy na przykład radiowóz policyjny świadomie zderza się
ze ściganym samochodem aby tylko nie pozwolić mu wjechać do centrum miasta.
Jedna sekwencja we wszystkich tych filmach jest zawsze taka sama - kiedy
policjant wyjmuje broń z kabury i krzyczy do uciekającego zbira stój bo
strzelam, tamten natychmiast nieruchomieje, bo dobrze wie, że jeżeli padną
strzały będą celne i nikt nie będzie miał za to najmniejszych pretensji do
policjanta.
Normalne funkcjonowanie policji w
Kanadzie sprawia, że jest to dla Polaka bardzo dziwny kraj. Autoalarmy (o
innych środkach dodatkowego zabezpieczania samochodów nie wspominając) są tu w
ogóle nie znane, krat w oknach poza bankami się w ogóle nie widzi, a
pozostawienie pustego mieszkania na tydzień, czy dwa bo właśnie jedziemy na
urlop nie jest przyczyną stresu, zdenerwowania czy długotrwałych zmartwień.
Elewacje budynków są czyste, a sprośne napisy na ścianach i tak zwane graffiti
widzi się tylko w telewizyjnych serialach kryminalnych.
Trudno jest się przystosować do
polskich realiów po powrocie z kraju syropu klonowego. Wszechobecna
przestępczość, brutalność napastników i tumiwisizm tak zwanych organów ścigania
po prostu rozbrajają. Myślę, że gdyby zamienić miejscami polską policję z RCMP
to po tygodniu mielibyśmy w kraju porządek, a Kanadzie podobny do naszego
rozgarbiasz. Obawiam się, że Kanadyjczycy nie pójdą na taki układ i pozostaje
nam tylko mieć nadzieję, że i w Polsce będzie kiedyś normalnie a zwykły
policjant patrolujący ulicę będzie się kojarzył z prawem i porządkiem a nie z
bezsilnością oraz ogólną niemożnością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz